czwartek, 11 lutego 2010

Chory, chorszy... I płaszcz Aragorna.I walc.

Witaj grypo.
Chora w domu, za to nadrabiam zaległości. Jakże odkrywa nam parę wolnych dni
całą metafizykę kurzu, zaniedbanych spraw i nieposprzątanych półek!
Ja chora, ale Duży chorszy.
Leży i pokaszluje, bo mimo chorego gardła na trening piłkarski poszedł.
Mały zadowolony, ma nas w domu, tuli się i przynosi nam jabłka.


Dostałam wiersz od Agnieszki- dziękuję!

Zobacz: lecą okruchy świeżości,
białe płatki wirują, unoszone podmuchem podniebnego sternika.
Bóg uśmiecha się do nas zza szarych i ciężkich chmur,
Nie jesteś sama?
 
Czytam " Księgi pamięci gmin żydowskich" na zmianę ze sprzątaniem .
Soczewica ugotowana ( czerwoną pogotować, poddusić z cebulką, doprawić solą, pieprzem, tymiankiem, rosołkiem), do tego jaśminowy ryż, obiadek będzie.
Dzisiaj Średniak ma bal karnawalowy, wczorajsze popołudnie bylo wypelnione szyciem kostiumu Tajemniczego Wędrowca. Chciał mieć taki płaszcz jak Aragorn w scenie Pod Rozbrykanym Kucykiem.Mężowa mama szyła i pruła, aż kaptur był wystarczająco tajemniczy, a szary płaszcz należycie dostojny. Jak dodam komentarz Dużego, na pytanie Średniaka : jak wyglądam?Duży na to: jak czubek z lumpeksu, to...to rozumiecie, czemu Średniak był obrażony...hihi
Ale poszedł na bal, mam nadzieję, że się będzie dobrze bawił.
Poza tym zimno, niemiło i muszę upiec chleb, właśnie wstawiłam do automatu.
Nachodzi mnie nostalgia za starymi zdjęciami. Muszę się wybrać do mamy i przynieść stare albumy, poskanuję i powstawiam tu.
Ogród Dziadziusia..ule, lipy, lilie...
Stary pałac Karskich.

Tak wyglądał kiedyś:

A tak dzisiaj...Ile ja się tu wybawiłam! W tych salach potrzaskanych, zaroślach, byłam najbłędniejszą księżniczką tego uroczyska!

 

  

Opowiem o tym kiedyś, o lwach w bramie, parku i wariatce, co nas straszyła nagłą śmiercią, bo uznawała pałac za swój, a myśmy jako dzieciaki entuzjastycznie obwołali się jego władcami....
Ale na razie ci...
Niech śpią fotografie, poczekam na nie, musi się ustać to pragnienie jak nalewka w słoju.Na razie pachnie chleb, Aragorn tańczy na balu, a ja oglądam pożegnalny walc.


Podobno tego budynku, w którym grają pożegnalnego walca już nie ma, zbombardowany w czasie wojny, jak prawie całe londynskie City. Przez okno możecie zobaczyć katedrę Św. Pawła...

1 komentarz:

  1. U mnie też dziś chlebem pachnie: takim z suszonymi pomidorami, oliwkami, czosnkiem. Czy to jeszcze chleb czy już wytrawne ciasto? Od kiedy mam automat do wypieku, nie kupiłam ani kromeczki. Do tego cudny, piekarniany zapaszek mam w domu gratis. Gdy w domu pachnie świeżym chlebem wtedy jest bezpiecznie, nie?
    Na obiad zrobiłam tagliatelle z cukinią, posypane płatkami parmezanu. Zjedli z ... ketchupem (!!!), bo powiedzieli, ze mdłe. A człowiek się stara ;-)))
    Mój przedszkolak na bal nie poszedł, bo... nie lubi sie przebierać. Ot, takie konkretne dziecko mam.
    Czekam Kalino na fotografie. Dopowiedz do nich jakąś historię i znowu cofnę się w piękniejszy świat.
    Dużo zdrowia życzę, kuruj się w spokoju.
    Pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń