sobota, 10 października 2009

Chudzina


Mamy 3 kota. A, nie mówiłam wam? Bo mieliśmy jednego. Porzadną, rudą Fenię, którą mąż zgrabnie zgarnął z ulicy, jak jechał samochodem. Uznał, że kot idący po ulicy jest zjawiskiem dziwnym, kota zwabił, otwierając drzwiczki, ruszając jakims sznurkiem, a potem go hyc, porwał, czyli kot-naping zrobił.Na moje nieśmiałe przypuszczenia, że ów kot szedł do domu może, do kochającej rodziny, mąż mój własny ramionyma wzruszył. A my co, nie kochający? Też kochający.
I Fenia została.

Zawieziona do weterynarza, odrobaczona,nakarmiona,okazała się kotką odpowiednio proporcjonalnie wredną i milusią do zakochania, tak jak kot powinien być.
Potem któregoś ranka pojawił się Zbój.

Kocisko pokiereszowane, z płatem wyrwanej sierści,zaanektował nasz drewniany taras i jak to konkretny facet, siadł i już się nie ruszył.Wybrał nas totalnie, nic nie mieliśmy do gadania.
Z Fenią stworzyli podwórkowy duet- ona psoci, on filozoficznie patrzy. Apetyt ma konkretny, całymi dniami łapie myszy, a popołudniem wraca, siada na tarasie i patrzy na drzwi. Znaczy, daje do zrozumienia, że chce chrupek.

A wczoraj Średni z tajemniczą miną z kolegą Kamilem coś tam nosili, chowali, latał do drewutni po jakąś skrzynkę, potem próbował zabrać kapę na fotel, potem wynosił mleko....Zażądałam wyjaśnień i z miną chytrego szczęśliwca przyniósł mi w rękach małą, zagłodzoną biedę. Znaleźli kociaka, szkielecik malutki, czarna nędza, jęcząca okropnie. Na patykowatych nogach ledwie się trzymał, a moje dzieci absolutnie nie pzowoliły mi dojść do słowa.

Mamo, i mamo, i mamo. Mamo on jest głodny, mamo, on nie ma mamy, on się zgubił, jego wyrzucili, jego nie chcieli, a co byś czuła, jakby ciebie nie chcieli, a ja będe go pilnował, a on musi zostać, mamo, a ty nie masz serca...

No i jest..trzeci.
Umościł się w skrzynce, przytulił do Rudej i tak tkwią na tarasie, a Zbój ich pilnuje.
Rodzina z odzysku, po przejściach.
No to hej, lecę po chrupki....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz