niedziela, 13 grudnia 2009

Kalinowe święta.

Dzyń, dzyń...
Coraz bliżej Święta....

W koszach z promocją już wystawiono straszliwie liche chińskie lampki choinkowe i jadowicie zielone girlandy z plastiku, żałośnie udające jedlinę. Obok stosy grających mikołajów o odklejających się brodach, plastikowe bombki malowane przez psychopatę i striptizerki w strojach mikołajek, wyginające się wdzięcznie przy jingle bell, jingle bell...

Dzyń, dzyń.... W ekskluzywnych sklepach , w drogich galeriach, w beżach i szafirach modnych tego roku styliści stylizują choinki dla wymagających klientów. Przepiękne dzwonki z porcelany w cenie emerytury mojej babci moszczą się w aksamitnych pudełkach. Ten ekskluzywny anioł zapewni twemu domowi niepowtarzalny nastrój na wyjątkowy czas świąt. Tu kupisz prezenty designerskie i snobistyczne dla dzieci i bliskich. Ten stroik z prawdziwej wikliny, ozdobiony autentycznym igliwiem z lasu wniesie zapach wigilii i magię świąt do twego domu.

Dzyń dzyń... dzwoni krasnal komercji. Dla masowego człowieka jest masówka made in China, koszmarnie brzydka, nieudolna, tania i licha. Dla wyjątkowych ludzi o wyjątkowych portfelach jest Villeroy and Bosch, Schaffer, marcepany Lindt i zegarki Patek.

Jedni niosą do domu chonki przypominające miotły o plastikowych zielonych wyłysiałych piórkach, drugim styliści stylizuja choinkę przywieziona prosto z gór, bo taka ładniej pachnie.

A my.
Gdzie my?

Tacy średni, tacy, których zęby bolą na widok piszczącego renifera z pcv, ale których nie stać na Villeroya?Tacy, którzy nie lubią oglądać telewizji w święta, nie chcą się dać ogłupić porządkom, reklamom, presji gazet, rodziny, sąsiadek, własnych wyrzutów sumienia?


"Jak Go rozpoznam, gdy Go nie znam?
- Rozbierz swojego boga, mój mały, bo twój bóg nie jest prawdziwym Bogiem, ja również nie mogę uklęknąć przed nim.
Ściągnij z niego jego stroje (...) Zabierz mu jego atrybuty władzy. Wyrwij mu wszystkie kostiumy, w które ustroili go w twoich oczach uczeni, prawnicy i prawodawcy, jak również twoje przesądy, fałszywe wiadomości, twoje wyobrażenia i pragnienia, twoje obawy i podłości.
Rozbierz swojego boga.
I gdy nareszcie opadną jeden po drugim wszystkie królewskie łachmany, którymi przykryłeś prawdziwego Boga, wtedy oczom twego serca ukaże się On i ZOBACZYSZ, że PRAWDZIWY BÓG ma tylko jedną twarz, twarz OBNAŻONEJ MIŁOŚCI, JEZUSA CHRYSTUSA,
OBNAŻONEGO w żłobie (...)"
M. Quist

Musimy rozebrać nasze święta. Zdrapać z nich fałszywe złoto podrabianych ozdób. Żeby zobaczyć Betlejem.
Kto powiedział, że musimy co sezon kupować nowe bombki?Że niemodna jest choinka, ozdobiona przez dziecinne łapki?Łańcuchy, pierniczki, ciasteczka, cukierki na sznurkach. Jeśli nie lubimy sztucznych( jak ja) a żal nam wyrzynanych bezlitośnie z lasu ( bo mnie żal), pozostaje kupno niewielkiej, w doniczce i przesadzenie jej potem do ogrodu. Albo zrezygnować w ogóle, zastąpić ją kilkoma gałęziami jedliny, wikliny, głogu. Uwielbiam, jak dzieci objadają choinkę, jak chudną papierkowe cukierki, jak kołyszą się mini jabłuszka, złocone pędzelkiem orzechy. Nie żal mi, jak się coś stłucze, bo nic nie kosztuje kilkaset złotych.

Kto powiedział, że mamy brać pożyczkę na prezenty? Owszem, dajemy sobie prezenty na pamiątkę Jezusa, najwspanialszego prezentu od Boga, ale Jezus ostatni stałby w kolejce po pożyczkę.
Dajmy swój czas bliskim. Kupmy im coś, czym zajmiemy się wspólnie. Od modeliny po puzzle, od scrabbli po pełną śmiechu czy wzruszenia kasetę z dobrym filmem. MNie otworzyły się oczy na temat prezentów po tym, jak mój syn na drugi dzień wyrzucił w kąt kosztowną zabawkę, oznajmiając, że tak naprawdę wcale jej nie chciał.

Nauczyłam się oczyszczać święta z byle czego. Nie kupować byle czego z byle powodu .Ostatnio przegładzam moje poczucie estetyki . Niewiele mi trzeba.Zapach gałązek z wazonu. Świece. Mnóstwo świec.
Dziecinne głosy z kolędą. Troche ciast, ozrechów, coś pysznego na talerzu z babcinej porcelany.
Książka na prezent dla mnie. Duży chce zestaw ołówków. Średni kamerkę na baterie. mały oznajmił, że nic.Własnie, zupelnie o konkretnie- nic.
Będzie cieplutko, domowo i fajnie.
Ot, kalinowe święta.


Kalina

5 komentarzy:

  1. Mam ochotę wepchnąć się w jakiś cichy kącik w Waszym domu na te święta... Ale nie przyszłabym sama, a nie chcę robić zamieszania... Przytulam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przychodzę tu po cichu,bo zawsze jest ciepło. Teraz będę przychodzić głośniej,bo jest mądrze jak nigdzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świąt nie kupuje się w sklepie. Szczęściarz z Małego, że już to zauważył.

    OdpowiedzUsuń